Artysta, jeden z ostatnich, epoki zamierzchłej. Jego happeningi (Gdańsk, Cocton Club) pełne entuzjazmu i zaangażowania prowadziły publiczność w świat indywidualnego odbioru sztuki. Publiczność była prowadzona przez demiurga,
1 maja - inaczej święto Arturra. Bez międzynarodówek w cieniu prezydenta, w słońcu Łeby odbyło się doroczne święto bynajmniej nie łebiańskie. Zjechała śmietanka wspomnieć Artura i spotkać jego rodziców.
Pogrzeb w piątek w Sopocie cmentarz katolicki godz. 15.00 Msza godzina 13.30 kościół M.B. Fatimskiej Gdańsk-Żabianka
Wielkie obrazy, słowa: smutek, płacz, rozczarowanie, zawód, krzyk, wnerwienie, żal, wspomnienie, myślenie, ścisk (gdzieś). Emocje, które wylewają się w takim momencie z człowieka. Tych wylewających się emocji zabrakło w odpowiednim czasie Arturowi. Trzymał w sobie to, co najbardziej skryte i ludzkie zarazem. Nie pokazał nam swych słabości, wrażliwości, dziecięcości, tak jak tego potrzebował. I już nie pokaże.